Wszystkie wpisy

Blog

Dashboard KPI dla małej firmy. Kilka liczb, które naprawdę coś mówią

6 min czytania

Większość dashboardów, które widzę w firmach, powstała w jeden weekend. Ktoś podpiął Google Analytics, sklep i konto reklamowe do Looker Studio, dodał wszystkie wykresy, jakie się dało, i wysłał link zespołowi. Przez tydzień wszyscy zaglądali. Po miesiącu link leżał w zakładkach, a decyzje znowu zapadały na podstawie stanu konta i przeczucia.

Problem rzadko leży w narzędziu. Dashboard z czterdziestoma wykresami nie mówi, na co patrzeć, więc nikt nie patrzy na nic. Witold Kowalski w książce „Finanse dla niefinansistów w praktyce” ma na to zdanie, które pasuje do każdego pulpitu:

Gdy się nie wie, do czego się dąży, to trudno się dowiedzieć, czy się to coś osiągnęło.

Pokażę, jak dobieram kilka wskaźników, z czym je porównuję i jak często na nie patrzę, żeby dashboard KPI faktycznie pomagał podejmować decyzje.

Co to jest dashboard KPI

KPI (key performance indicators) to kluczowe wskaźniki efektywności, czyli liczby, które mówią, czy firma idzie tam, gdzie chce. Dashboard KPI to jedno miejsce, w którym te liczby widać razem, aktualne i w porównaniu z czymś.

Od zwykłego raportu odróżniają go dwie rzeczy. Jest krótki, więc da się go przeczytać w minutę. I każda liczba ma właściciela oraz punkt odniesienia, więc od razu wiadomo, czy jest dobrze, czy źle, i kto ma coś z tym zrobić.

Zacznij od wzoru na sprzedaż

Kowalski rozpisuje sprzedaż sklepu na prosty wzór:

Sprzedaż netto = Traffic × Procent konwersji traffiku × Średni koszyk netto − Wartość zwrotów towarów

Każdy element tego wzoru to osobny KPI i każdy zależy od innych działań. Ruch to wynik marketingu. Konwersja, jak pisze autor, zależy od poziomu obsługi klienta, „który wynika z wielu działań firmy”. Średni koszyk budują droższe produkty i więcej sztuk w jednym zamówieniu. Zwroty mówią o jakości i polityce sprzedaży.

W książce jest tabela z kilkoma wariantami tego wzoru. Najlepszą sprzedaż osiąga wariant, w którym ruch jest o 20% niższy niż w pozostałych, bo nadrabia go wyższa konwersja i większy koszyk. Dashboard, który pokazuje tylko sprzedaż i ruch, tego nie wyjaśni. Pokaże, że ruch spadł, a sprzedaż wzrosła, i nikt nie będzie wiedział dlaczego.

Dlatego dashboard układam według wzoru na sprzedaż, zanim sprawdzę, jakie dane da się podpiąć.

Jakie KPI wybrać: przykład dla sklepu internetowego

Dla sklepu internetowego zaczynam od takiego zestawu:

KPI Skąd Kto za niego odpowiada
Sprzedaż netto system sklepu albo księgowość właściciel
Ruch (sesje) GA4 marketing
Konwersja zamówienia ÷ sesje sklep i obsługa klienta
Średni koszyk netto system sklepu oferta i sprzedaż
Zwroty jako procent sprzedaży system sklepu jakość, obsługa
Koszt reklamy jako procent sprzedaży konta reklamowe i sklep marketing

Ostatni wiersz to narzędzie, które opisałem w tekście co zjada Twoją marżę. Sama kwota wydana na reklamy niewiele mówi, dopiero procent sprzedaży pokazuje, czy koszt rośnie szybciej niż przychód.

Firma usługowa będzie miała inne wiersze: liczbę zapytań, odsetek zapytań zamienionych w zlecenia, średnią wartość zlecenia, wykorzystanie czasu zespołu. Zasada zostaje ta sama. Najpierw wzór, który opisuje, skąd bierze się przychód, potem po jednym KPI na każdy jego element.

Pięć, sześć liczb wystarczy na start. Gdy któraś zacznie się psuć, zawsze możesz zejść głębiej w szczegółowym raporcie. Dashboard ma pokazać, gdzie zajrzeć.

Każda liczba potrzebuje punktu odniesienia

„Konwersja 1,8%” nic nie mówi, dopóki nie wiesz, ile było miesiąc temu, ile w tym samym miesiącu rok temu i ile zakładał plan. Seth Godin radzi zamieniać pytanie „jak idzie?” na „w porównaniu z czym?”. Pisałem o tym przy różnicy między strategią a taktyką.

Na dashboardzie stawiam przy każdej liczbie jedno z trzech porównań:

  • z budżetem albo celem, jeśli firma go ma,
  • z tym samym okresem rok wcześniej, jeśli sprzedaż jest sezonowa,
  • z poprzednim okresem, jeśli żadne z powyższych nie ma sensu.

Kolor albo strzałka przy liczbie powinny wynikać z porównania. Zielona konwersja tylko dlatego, że jest wyższa niż wczoraj, bywa myląca, jeśli wczoraj był wyjątkowo słaby dzień.

Jak często patrzeć na KPI

Kowalski opisuje rytm, który dobrze sprawdza się w małej firmie. Menedżerowie pilnują swoich wskaźników na bieżąco, a właściciel:

raz na tydzień będzie obserwował sprzedaż, KPI oraz monitorował projekty, a po zakończeniu miesiąca kompleksowo porówna budżet miesięczny P&L do jego wykonania, wyciągnie z tego właściwe wnioski i podejmie działania korygujące, jeśli trzeba.

Codzienne patrzenie na wszystkie liczby rzadko pomaga. Dzienne wahania są duże i łatwo zareagować na szum. Dlatego dzielę dashboard na dwa poziomy: tygodniowy, z kilkoma liczbami operacyjnymi, i miesięczny, z wynikiem finansowym i kosztami jako procent sprzedaży.

Skąd brać dane i w czym zbudować dashboard

Narzędzie ma drugorzędne znaczenie. Looker Studio jest darmowe i łatwo podpina GA4 oraz arkusze Google. Power BI sprawdzi się tam, gdzie firma ma już Microsoft 365 i dane w Excelu. Arkusz z kilkoma formułami też jest dashboardem, jeśli ktoś go co tydzień otwiera.

Ważniejsze jest to, skąd biorą się liczby. Sprzedaż i zwroty biorę z systemu sklepu albo z księgowości, a nie z GA4, bo GA4 nie widzi każdego zamówienia. Dlaczego tak się dzieje i jak sprawdzić, czy różnica jest stabilna, opisałem przy śledzeniu e-commerce w GA4. Ruch i konwersję biorę z GA4, koszty reklam z kont reklamowych.

Gdy źródeł jest kilka, dane najlepiej zbiera automat. Raz dziennie albo raz w tygodniu workflow w n8n czy Make pobiera liczby z API sklepu, GA4 i kont reklamowych i zapisuje je w jednej tabeli, z której czyta dashboard. Nikt nie musi ręcznie kopiować liczb, a tabela przy okazji buduje historię.

Jak to wygląda u mnie

Dla mojej porównywarki cen e-booków mam własny pulpit. Pokazuje kilka liczb: prowizję razem z przewidywaną, liczbę transakcji, nowe konta i wysłane e-maile z alertami cenowymi. Każdą widzę dla ostatnich 7 dni, 30 dni i 12 miesięcy, więc od razu wiem, czy spadek jest jednodniowy, czy trwa od tygodni.

Wcześniej te same liczby były rozrzucone po kilku tabelach w Notion. Teraz widzę je na jednym ekranie, a gdy któraś odstaje, wiem, w której tabeli szukać przyczyny.

Najczęstsze błędy przy dashboardzie KPI

Zbyt wiele liczb. Każdy wykres dodany „na wszelki wypadek” utrudnia znalezienie tych kilku, które się liczą.

Liczby bez decyzji. Jeśli nie umiesz powiedzieć, co zrobisz, gdy dany wskaźnik spadnie, to nie jest KPI. Wyświetlenia strony albo liczba obserwujących często wpadają w tę grupę.

Brak właściciela. Wskaźnik, za który nikt nie odpowiada, będzie spadał, a wszyscy będą zakładać, że ktoś inny się tym zajmie. Kowalski zwraca uwagę, że menedżer powinien odpowiadać tylko za te koszty i KPI, na które ma bezpośredni wpływ.

Dane, którym nikt nie ufa. Jeśli sprzedaż na dashboardzie różni się od tej w księgowości i nikt nie wie dlaczego, ludzie wrócą do własnych arkuszy. Lepiej mieć cztery liczby, co do których wszyscy się zgadzają, niż dwadzieścia, o które trwa spór.

Kiedy dashboard to przesada

Firma, w której właściciel sam prowadzi sprzedaż i zna każdego klienta, nie potrzebuje pulpitu odświeżanego co godzinę. Wystarczy arkusz z kilkoma liczbami wypełniany raz w miesiącu i porównanie z poprzednim miesiącem. Dashboard ma sens, gdy decyzje podejmuje więcej niż jedna osoba albo gdy danych jest za dużo, żeby trzymać je w głowie.

Masz dashboard, którego nikt nie otwiera, albo nie masz żadnego i decyzje zapadają na wyczucie? Napisz do mnie. Zaczniemy od wzoru na sprzedaż i pięciu liczb.