Blog
Dużo pracy, mało postępu? Czym strategia różni się od taktyki
W wielu firmach najlepszą miarą postępu jest zmęczenie. Kalendarz pełny, lista zadań długa, co chwilę nowe wdrożenie, kampania albo poprawka. Prędkościomierz pokazuje dużo, tylko nikt nie sprawdza, czy samochód jedzie do celu, czy krąży po rondzie.
Seth Godin ma na to w książce „Myślenie strategiczne na co dzień” krótkie zdanie:
Możesz przecież bardzo szybko jeździć w kółko.
Co nie jest strategią
Godin zaczyna od rzeczy, które większość z nas robi na co dzień i uważa za rozsądne:
To nie jest strategia: robienie tego, co nam każą, dopasowywanie się i zajmowanie swojego miejsca w szeregu.
Bierzemy zlecenia, które akurat przyszły, kanał, który jest teraz modny, funkcję, o którą poprosił ostatni klient. Błędem to nie jest, ale wyborem też nie. Kierunek wyznaczają wtedy za nas algorytm, konkurencja albo najgłośniejsza prośba w skrzynce.
Taktyka wygrywa dzień, strategia wygrywa rok
Godin rozróżnia jedno i drugie bardzo prosto:
Taktyka to nasze kolejne działanie. Strategia to wszystkie kolejne działania, jedno po drugim.
Taktyka ma tę przewagę, że daje efekt od razu. Zadanie można odhaczyć, wdrożenie pokazać, raport wysłać. Strategia nie przysyła powiadomień. Godin pisze, że „taktyka wymaga bieżących umiejętności i może nas pochłonąć”, a strategię łatwo pominąć, bo przez całe życie uczono nas taktyk. Dorzuca też zdanie, o którym warto pamiętać przy każdym planowaniu:
Jeśli twoja strategia jest błędna, wszystkie stosowane przez ciebie skuteczne taktyki nic nie pomogą.
W sklepie internetowym wygląda to znajomo. Możesz świetnie prowadzić kampanie, poprawiać opisy produktów i automatyzować wysyłki, a przy tym walczyć o klienta, którego nie da się obsłużyć z zyskiem. Każda z tych rzeczy to dobra taktyka. Bez decyzji, dla kogo i po co to wszystko robisz, kręcisz się w kółko, tyle że szybko.
Każde „tak” wymaga listy „nie”
Najbardziej praktyczna rada z tej książki dotyczy mówienia „tak”:
Jeśli chcesz się na coś zgodzić, bądź gotowy wskazać wszystkie te rzeczy, które będziesz musiał odrzucić, aby zrobić na to miejsce.
W rozmowie „tak” kosztuje niewiele, w kalendarzu sporo. Nowy kanał w social mediach, nowy raport, nowy pilotaż z AI: każdy z osobna brzmi rozsądnie i każdy zabiera czas, którego zabraknie na coś innego. Jeśli przy decyzji nie umiesz powiedzieć, czego nie zrobisz, to tylko dopisałeś kolejną pozycję do listy.
Godin proponuje też podmienić jedno pytanie. Zamiast „jak idzie?” pytaj „w porównaniu z czym?”. Na „jak idzie” zawsze można odpowiedzieć „dobrze, dużo się dzieje”. „W porównaniu z czym” wymaga punktu odniesienia: poprzedniego miesiąca, innej opcji albo tego, co moglibyśmy robić w zamian.
Netflix i lista obecności
Jeden z przykładów w książce dotyczy Netfliksa. Firma zaczynała od wypożyczania płyt DVD wysyłanych pocztą. Gdy kierownictwo zdecydowało, że przyszłością jest streaming i własne produkcje, płyty wciąż dawały cały zysk i większość przychodu. Jak pokazano tę decyzję? Godin pisze, że „przestali zapraszać na spotkania kierownictwo działu DVD”.
Dochodowego biznesu nikt nie zamknął z dnia na dzień. Zmieniło się to, kto zabiera głos, gdy mowa o przyszłości. Stara część firmy zawsze znajdzie dobry powód, żeby nowe jeszcze poczekało. W małej firmie rolę „działu DVD” grają często projekty, w które włożyliśmy już dużo czasu, i plany, których szkoda wyrzucić.
Jak to sprawdzić u siebie
- Napisz jedno zdanie o kierunku: dla kogo pracujesz i co ma się dla niego zmienić. Bez niego nie ocenisz żadnej taktyki.
- Przejrzyj zadania z ostatnich dwóch tygodni. Przy każdym zapytaj, czy przybliża Cię do tego zdania, czy tylko wypełnia dzień.
- Obok każdego nowego „tak” zapisz „nie”, czyli co odkładasz albo z czego rezygnujesz, żeby zrobić miejsce.
- Przy przeglądzie wyników pytaj „w porównaniu z czym?”, a nie tylko „ile zrobiliśmy”.
Kiedy rozmowa o strategii jest wymówką
Godin ostrzega przed strategią, która jest samym hasłem, bez następnego ruchu. Jeśli zespół miesiącami szlifuje jedno zdanie o kierunku i niczego nie zmienia, to też jest jazda w kółko, tylko wolniejsza.
Bywa też, że branie tego, co dają, ma sens. Kiedy firma walczy o przetrwanie, liczy się najbliższy miesiąc. Dobrze wtedy wiedzieć, że to tryb awaryjny, a nie plan.
Masz wrażenie, że w firmie dużo się dzieje, ale trudno powiedzieć, co z tego wynika? Napisz do mnie. Zaczniemy od listy zadań i jednego zdania o kierunku.