Blog
Wdrożenie utknęło w planowaniu? Zamień plan na dwutygodniowy pakt
Firma chce wdrożyć nowy proces, automatyzację albo zmianę na stronie. Powstaje plan: faza 0, analiza, warsztaty, wymagania, harmonogram na kwartał. Wygląda to poważnie. Po trzech miesiącach jest kolejna wersja planu, a klienci nadal nie widzą żadnej zmiany.
Plan daje poczucie, że sprawa jest pod kontrolą, ale sam niczego do klienta nie dowiezie.
Anne-Laure Le Cunff opisuje w książce „Małe życiowe eksperymenty. Jak radzić sobie z presją celów i nie bać się zmian” inne podejście. Pisze o życiu i karierze, a jej narzędzie dobrze pasuje też do wdrożeń w firmie.
Pułapka odległego celu
Le Cunff nazywa klasyczne cele „liniowymi”. Wyznaczasz odległy wynik i zakładasz, że dojdziesz do niego prostą drogą. Taki cel jest jednak daleko i zależy od wielu rzeczy poza Twoim wpływem, więc łatwo zamienia się w źródło stresu albo w kolejną rundę planowania.
W firmie brzmi to tak: „zwiększymy konwersję o kilka procent” albo „zautomatyzujemy obsługę zamówień”. Wydaje się konkretne, a nie mówi, co zrobić w poniedziałek. Wynik zależy od ruchu, sezonu, konkurencji, nawet od pogody, więc start łatwo odkładać do czasu, aż wszystko będzie przemyślane.
Pakt: jedno działanie i termin
W miejsce celu autorka proponuje pakt:
Pakt to prosta i powtarzalna czynność przybliżająca cię do spełnienia twoich autentycznych ambicji, niezależnie od rzeczywistego wyniku każdej próby. Ma on prosty schemat: Podejmę [działanie] przez [czas trwania].
Pakt opisuje działanie i nie zależy od wyniku. Ma też koniec. Le Cunff podaje przykłady: zamiast „przebiegnę maraton” pisze „będę biegać w każdą niedzielę przez sześć tygodni”, a zamiast „napiszę książkę” proponuje „będę pisać każdego dnia roboczego przez następne sześć miesięcy”. Dodaje, że pakt działa dzięki rozpędowi, a motywacja nie jest do tego potrzebna.
W firmie mogłoby to wyglądać tak:
| Cel liniowy | Pakt |
|---|---|
| Zwiększymy konwersję sklepu. | Przez dwa tygodnie testujemy jedną zmianę na liście produktów i codziennie sprawdzamy, czy działa. |
| Zautomatyzujemy obsługę klienta. | Przez 10 dni roboczych automat przygotowuje szkice odpowiedzi na jeden typ pytań, a człowiek je zatwierdza. |
| Uporządkujemy dane w CRM. | Przez dwa tygodnie codziennie czyścimy 50 rekordów i zapisujemy, jakie błędy się powtarzają. |
Czy pakt się udał, łatwo sprawdzić: zrobiliśmy to albo nie. Wynik biznesowy dalej mierzymy, tylko eksperyment uznajemy za udany wtedy, gdy czegoś się z niego dowiedzieliśmy.
Jeden pakt naraz
Kusi, żeby od razu uruchomić kilka eksperymentów. Le Cunff wprost to odradza i pisze, że „nie ma więc pośpiechu, by od razu zacząć realizować wszystkie swoje pomysły naraz”.
W firmie ma to jeszcze większe znaczenie. Trzy równoległe pilotaże wymagają trzy razy więcej koordynacji i żaden nie dostaje pełnej uwagi. Lepiej wybrać najmniejszą wersję jednej zmiany, która wciąż ma sens, i doprowadzić ją do końca.
Przegląd w pięć minut
Do oceny przebiegu autorka proponuje narzędzie „Plus-Minus-Następnie”: trzy kolumny na to, co poszło dobrze, co poszło źle i co robimy dalej.
W zespole sprawdza się to jako krótki przegląd na koniec tygodnia. Najwięcej uwagi wymaga ostatnia kolumna. Powinno w niej stać jedno konkretne działanie na następny tydzień. Nowy plan albo „lepiej zrozumieć problem” się nie liczą. Jeśli przegląd trwa dłużej niż jedna kawa, zaczyna się z niego robić kolejna faza planowania.
Po terminie: trzy drogi
Pakt ma koniec, więc w którymś momencie trzeba zdecydować, co dalej. Le Cunff opisuje trzy możliwości:
- Wytrwaj. Eksperyment działa, więc go przedłużasz.
- Wciśnij pauzę. Eksperyment pochłania za dużo energii albo koliduje z ważniejszymi rzeczami, więc go zawieszasz.
- Zmień kierunek. Eksperyment ma sens, ale potrzebuje zmiany, na przykład węższego albo szerszego zakresu.
Na tej liście nie ma opcji „zacznijmy coś zupełnie nowego, bo ten temat już nas nudzi”. A to częsta pokusa po dwóch tygodniach, kiedy pierwsza ekscytacja minęła i zostało najtrudniejsze, czyli dokończenie.
Kiedy pakt nie wystarczy
Tam, gdzie zmiana jest duża, droga i trudna do cofnięcia, pakt planu nie zastąpi. Migracja systemu księgowego, zmiana dostawcy płatności czy wdrożenie dotykające danych wrażliwych wymagają przygotowania i jasnych kroków.
Pakt może też posłużyć za wymówkę. Jeśli wiadomo, co trzeba zrobić, a zespół nazywa to „eksperymentem”, żeby nie odpowiadać za wynik, to po prostu odkłada decyzję.
Plan na kwartał daje spokój, pakt na dwa tygodnie daje informację. Małą zmianę z jasnym terminem i krótkim przeglądem łatwiej dowieźć do klienta niż wielką fazę 0.
Masz w firmie wdrożenie, które od miesięcy jest „w przygotowaniu”? Napisz do mnie. Zastanowimy się razem, jak zamienić je w pierwszy pakt na dwa tygodnie.