Wszystkie wpisy

Blog

Automatyzacja formularzy Google. Ankieta, która sama odpisuje

5 min czytania

  • automatyzacja
  • procesy
  • formularze

Lubię liczby. Mierzę sporo rzeczy w życiu i w firmie, żeby wiedzieć, co warto usprawnić, a co zostawić w spokoju. Ten wpis jest o jednym takim miejscu: o formularzu, który zbiera odpowiedzi i czeka, aż ktoś ręcznie zrobi z nimi porządek.

Dwie minuty, które kosztowały dwadzieścia

Zacznę od śmieci. Rano przed wyjściem do pracy żona prosiła, żebym wyniósł worek. Bierzesz worek, idziesz do pojemnika, wracasz. Nawet tego nie zauważasz.

Do czasu, aż zacząłem się spóźniać. Zwykle byłem w firmie pierwszy, z zapasem, a w dni ze śmieciami nagle nie. Policzyłem: zależnie od tego, gdzie stał samochód, wyrzucenie worka zajmowało około dwóch minut. Te dwie minuty przesuwały mnie w okno, w którym z domów wyjeżdżali wszyscy inni, więc na kilku skrzyżowaniach stałem w korku. Dwie minuty na początku robiły się 15-⁠20 minut na końcu.

Żona do dziś mi wypomina, że policzyłem czas wynoszenia śmieci. Ale ten wniosek przydał mi się wiele razy. Mały, powtarzalny krok ma koszt, którego nie widać w miejscu, gdzie go robisz. Wychodzi dopiero dalej w łańcuchu.

Ręcznie dopracowany post nie był wart swojego czasu

To samo sprawdziłem w pracy. Przez jakiś czas pisałem posty do mediów społecznościowych na dwa sposoby. Część dopracowywałem po 30-⁠45 minut, część publikowałem w prostej, stałej strukturze. Potem porównałem wyniki biznesowe.

Różnica była tak mała, że czas włożony w dopracowane posty się nie zwracał. Może jestem słabym copywriterem, ale rachunek wychodzi ten sam: przy kilku postach dziennie na kilka kanałów nie zostałby mi czas na nic ważniejszego. Oddałem więc tę pracę automatom i zająłem się rzeczami, które mają większy wpływ na firmę.

Ankieta, po której nic się nie dzieje

Wiele firm i twórców pyta odbiorców o problemy i zainteresowania, najczęściej przez formularz Google. Odpowiedzi lądują w arkuszu i na tym koniec. Ktoś je przegląda i wyciąga wnioski, a z ludźmi, którzy poświęcili czas na odpowiedź, kontaktuje się ręcznie albo wcale.

Policzmy ręczną obsługę. Ktoś podał adres e-⁠mail i czeka na obiecane podsumowanie albo bonus. Otwierasz arkusz, kopiujesz adres, piszesz wiadomość, wysyłasz. Optymistycznie: 3 minuty na osobę.

Założenie Wartość
Wypełnione ankiety 300
Czas na jedną odpowiedź 3 minuty
Czas razem 15 godzin
Z przełączaniem się między zadaniami około 20 godzin
Przy stawce 100 zł za godzinę około 2000 zł

Te 2000 zł to Twój czas, który mógł pójść na coś innego. Sama wysyłka maila kosztuje grosze. Jeśli każdą wiadomość piszesz osobiście i budujesz w ten sposób relację, to inna sprawa i automat tego za Ciebie nie zrobi. Jeśli jednak wysyłasz podsumowanie, link do bonusu albo zaproszenie na listę, ręczna praca dokłada tylko opóźnienie.

Jak zautomatyzować formularz Google

Wypełnienie formularza uruchamia scenariusz, który sam przekazuje dane dalej. Człowiek dostaje odpowiedź po kilku minutach zamiast po tygodniu.

Narzędzie ma drugorzędne znaczenie. Ja dziś buduję takie scenariusze w n8n, ale to samo zrobisz w Make (dawniej Integromat) albo w Zapierze. Kroki są te same.

Krok 1. Formularz z adresem e-⁠mail i zgodą

Dodaj w formularzu Google pole e-⁠mail i jasne zdanie, po co je zbierasz i co wyślesz. Jeśli chcesz dopisać osobę do listy mailingowej, potrzebujesz jej zgody. Bez zgody wysyłasz tylko to, o co prosiła.

Krok 2. Odpowiedzi w arkuszu

Połącz formularz z arkuszem Google. Arkusz jest wygodny do analizy, a dla automatu to dobry punkt startu, bo każda nowa odpowiedź to nowy wiersz.

Krok 3. Scenariusz

Wyzwalaczem jest „nowy wiersz w arkuszu”, akcją „dodaj kontakt” w systemie mailingowym (ja przez lata używałem GetResponse). Kontakt trafia na listę, na której czeka automatyczna wiadomość z bonusem. Odpowiedzi z ankiety mogą od razu stać się tagami, na przykład „zainteresowany automatyzacją” albo „prowadzi sklep”.

Krok 4. Test na sobie

Wypełnij formularz swoim adresem i sprawdź całą drogę: wiersz w arkuszu, kontakt na liście, tagi, wiadomość w skrzynce. Ankietę udostępnij dopiero potem.

Od tej chwili ankieta pracuje bez Ciebie. Ten sam scenariusz może zrobić więcej: dopisać kontakt do CRM, wysłać SMS, jeśli masz numer i zgodę, albo dodać osobę do grupy odbiorców reklam.

Co dołożyłbym dziś: model językowy do sortowania odpowiedzi

Zwykły automat bez AI umie tylko przenosić dane z pola do pola. Pytania otwarte, takie jak „z czym masz dziś największy problem?”, i tak musi przeczytać człowiek.

Dziś między arkusz a system mailingowy można wstawić krok z modelem językowym. Model dostaje odpowiedź na pytanie otwarte i zamkniętą listę tagów, a zwraca jeden z nich. Osoba, która napisała „gubię się w zamówieniach z trzech sklepów”, trafia wtedy do segmentu „procesy w e-⁠commerce”, a nie do worka „inne”.

Pilnowałbym przy tym trzech zasad. Model wybiera tylko z listy, której nie może rozszerzyć, więc nie wymyśla nowych tagów. Niejasną odpowiedź scenariusz oznacza do ręcznego przejrzenia i nie próbuje zgadywać. I model niczego sam nie wysyła ludziom: sortuje, a wiadomości są przygotowane wcześniej.

Ile to oszczędza

Ręczna obsługa ankiety wygląda niewinnie, tak samo jak dwie minuty ze śmieciami, i jej koszt widać dopiero po przeliczeniu. Automat odpowiada w kilka minut i nie myli adresów, a Ty odzyskujesz godziny na pracę, której za Ciebie nie zrobi.

Masz w firmie proces podobny do tej ankiety, w którym dane spływają, a potem ktoś ręcznie przekłada je dalej? Napisz do mnie. Takie miejsca lubię najbardziej.