Wszystkie wpisy

Blog

Gdzie Twój sklep gubi klientów? Błędy 404 i inne czarne dziury

4 min czytania

  • e-⁠commerce
  • analityka
  • automatyzacja

Czarna dziura to obszar, z którego nic nie wychodzi, nawet światło. Na wielu stronach są takie miejsca: klient tam wpada i już go nie zobaczysz. Właściciel strony zwykle nie ma pojęcia, że istnieją.

Skąd się wziął ten wpis

Przy audytach sklepów i serwisów często widzę to samo. Firma płaci za ruch, a część tego ruchu ląduje w miejscach, gdzie nie da się nic kupić. Za to główną miarą tego, czy biznes się kręci, jest stan konta na koniec miesiąca. Jest na plusie, więc nikt nie szuka problemu.

Ponad sto lat temu John Wanamaker ujął to tak:

Połowa pieniędzy wydawanych na reklamę jest wyrzucana w błoto. Problem w tym, że nie wiem, która połowa.

Wyobraź sobie, że płacisz ludziom za roznoszenie ulotek. Klient bierze ulotkę i idzie do Twojego sklepu, ale na ulotce jest zły adres. Jeśli bardzo mu zależy, poszuka. Częściej odpuści i zapamięta, że coś było nie tak. Teraz dodaj do tego kogoś na ulicy, kto od razu do Ciebie przybiega i mówi: „ulotka prowadzi pod zły adres”. O takim kimś jest ten wpis.

Test pierwszy: co widzi klient, który trafi pod zły adres

Wejdź na swoją stronę i wpisz adres, którego nie ma, na przykład twojsklep.pl/specjalna-oferta. Zobaczysz stronę błędu 404.

Takie wejścia biorą się z pomyłek w adresie, z linków z literówką w kampaniach i ze starych adresów, które przestały działać po zmianach na stronie. Całkiem się ich nie pozbędziesz. Możesz za to sprawić, żeby strona błędu nie była ślepym zaułkiem. Daj na niej wyszukiwarkę, kilka najpopularniejszych kategorii albo produktów i link do kontaktu albo zapisu na newsletter.

Przy okazji zapisz, jaki tytuł ma Twoja strona błędu w karcie przeglądarki, na przykład „Nie znaleziono strony”. Przyda się za chwilę.

Test drugi: ile osób trafia na 404 i skąd

W Google Analytics 4 wejdź w Raporty, Zaangażowanie, Strony i ekrany. Przełącz wymiar na Tytuł strony i klasa ekranu i w wyszukiwarce nad tabelą wpisz tytuł swojej strony błędu.

Zobaczysz, ile razy w wybranym okresie ktoś trafił na 404. Kilka wejść w miesiącu to drobiazg. Setki znaczą, że ktoś rozdaje złe adresy, a Ty płacisz za ruch, który na nie trafia.

Żeby sprawdzić, skąd ci ludzie przychodzą, otwórz Eksplorację ścieżki i ustaw stronę błędu jako punkt końcowy. Raport pokaże strony, z których ludzie trafiali na 404. Winowajca często od razu rzuca się w oczy: stary link w menu, wpis z błędnym odnośnikiem, kampania z literówką.

Wtedy już wiadomo, co łatać. Poprawiasz link, dodajesz przekierowanie 301 ze starego adresu na nowy albo zmieniasz adres w kampanii.

Inne czarne dziury w sklepie internetowym

W sklepie jest ich więcej niż same 404 i bywają groźniejsze, bo strona działa, a kupić się nie da.

Pierwsze miejsce to wyszukiwanie bez wyników. Ludzie wpisują frazy, których Twój sklep nie rozumie, i dostajesz od nich gotową listę nazw, synonimów i opisów do dodania. Drugie to kategorie bez produktów: ktoś klika i widzi pustą stronę. Trzecie to produkty bez stanu. Strona produktu działa, ale kupić się nie da, co boli szczególnie wtedy, gdy płacisz porównywarce cenowej za każde kliknięcie. Do tego dochodzą oferty, które zniknęły: link prowadzi do produktu, którego już nie ma, i klient ląduje na liście albo na 404.

Tak wyglądał fragment takiego raportu w Upoluj eBooka, porównywarce cen e-⁠booków, którą prowadzę. Każdy wiersz to adres, pod którym ktoś trafił na brak oferty, pustą listę albo stronę błędu.

Lista adresów z błędami: brak oferty, pusta lista ofert, strona 404
Fragment raportu błędów z Upoluj eBooka

Sprawdzaj częściej niż raz na kwartał

Jednorazowy audyt pokazuje stan z jednego dnia, a dziury pojawiają się codziennie. Produkt się wyprzedaje, księgarnia zmienia adres, ktoś poprawia menu i przy okazji kasuje stary link.

Zamiast raportu, o którym trzeba pamiętać, wolę automat. W Upoluj eBooka automat sprawdza linki do księgarń, a każdy niedziałający trafia na moją listę powiadomień z adresem i nazwą oferty. Niczego nie szukam, dostaję gotową listę rzeczy do naprawienia.

Ten sam schemat zadziała w każdym sklepie:

  1. Co określony czas automat pobiera listę adresów: produkty z kampanii, kategorie z menu, linki z newslettera.
  2. Sprawdza, czy strona odpowiada i czy produkt ma stan.
  3. To, co nie działa, wpisuje na listę albo wysyła jako powiadomienie osobie, która może to naprawić.

Czarne dziury nie dają o sobie znać. Strona działa, sprzedaż jakaś jest, konto na plusie, a część ruchu, za który płacisz, znika po drodze. Dwa opisane testy pokażą, czy masz ten problem, a automat dopilnuje, żeby nie wrócił po cichu.

Zrobiłeś te testy u siebie i wynik Cię zaskoczył? A może nie wiesz, od czego zacząć naprawę? Napisz do mnie.